Mam zapalenie ucha. Co jest, jak wiadomo, okropnie beznadziejne i, zestawieniu z katarem, zamienia mózg w.. wolę się nie zastanawiać w co, ale trochę trudno mi się skupić na tym co robię, szczególnie jeśli jest to zajęcie proste, które zwykle nie wymaga skupienia. Chwilę przed zrobieniem zdjęcia przelewała oliwę z pięciolitrowe bańki do glinianej butelki. Lejek dość szczelnie pasuje do butelki, więc , ze względu na brak skupienia przelałam, oliwa została w lejku, który z rozmachem podniosłam. W tym momencie mój mózg ożył i przekierowałam oliwę do miseczki po maśle czosnkowym do krewetek, na co moja piętnastoletnia latorośl oprawiając krewetki zawołała pokrzepiająco, że kroskontaminacja oliwy masłem czosnkowym jest spoko. Powiem Wam, że nie wiem czy to posyłanie dzieci do szkoły jest takie dobre. Ucz się, mówisz, ucz, a potem wyjeżdża takie ze słownictwem w kuchni, że niewiadomo gdzie patrzeć. XD
Na obiad będą krewetki. Z oliwą kontaminowaną masłem czosnkowym. A u Was co?
.
.

#drobneprzyjemności #garncarstwo #kologarncarskie #ceramika #glina #pottery #rzemiosło #rękodzieło #własnoręcznie #tymirękami #handmade #craft #minimalizm #dekoracje #ręcznarobota #oryginalne #niepowtarzalne #unique #wsklepieniekupisz #jedynetakie #lifestyle #relaks #workshop #zróbcośdlasiebie #nietypowe #zrobsobieprzyjemnosc #małarzeczacieszy #slowlife #blog #goodfood
...

27 0

Reisefieber. Zrobię wszystko,
Żeby się nie pakować. Pojechałam do @ekobioorganiccentrum poprzestawiać rzeczy na straganie. Serio. Przecież wyjeżdżam, to ważne, żeby pod moją nieobecność były właściwie ustawione. (Znowu przestawiam kolorami) okazało się, że chyba bardzo lubię zielone dzbanki, bo na straganie mam sześć. Pojechałam do piekarni. Okazało się, że mój tata też, więc mam cztery bochenki chleba.
Zrobiłam pastę jajeczną i guacamole i pokroiłam korniszony w cieniutkie plasterki do kanapek. I pojechałam jeszcze raz po więcej majonezu… (zaczęłam się przy okazji zastanawiać, dlaczego mechanik tak pięknie umył moje auto. Jeszcze nie dostałam faktury, ale zaczynam się bać, że to na pocieszenia)
Zrobiłam kawę z pianką wszystkim, którzy chcieli, niektórym, na przykład sobie, dwa razy…
Teraz tylko się spakować i możemy jechać.
Jaja sobie robię. Jestem prawie spakowana. Teraz szybka kawa i kończę 😉
.
.
#drobneprzyjemnosci #mikolow #ceramika #blog #wystrojwnetrz #reisefieber #glinianykajak #zastan #wolin
...

58 1

Nie jest tajemnicą, że śpię do dziewiątej. Zwykle. Bo dziś nie. Dręczona niepokojem o los naszych szaf obudziłam się kwadrans po siódmej. Bez sensu. Wstałam, poszłam do łazienki i po powrocie chciałam pogłaskać trochę telefon, i, wyobraźcie sobie, dwa nieodebrane połączenia. Telefon oczywiście na głucho, bo przecież śpię. Najpierw odruchowo chciałam zignorować, bo co to za pomysł dzwonić w środku nocy, ale nerwowo jednak dodzwoniłam. Kurier. Czy jestem w Zastaniu, bo chce mi szafy przywieźć. Myślałam, że w czytaj uzgodniliśmy , że w czwartek. Zen
Na zdjęciu znaczki na drzwi. Z naddatkiem oczywiście. Już stygną. Zaczęłam robić rzeczy dla siebie i odkryłam, że to strasznie wciąga. Ciagle potrzebuję czegoś jeszcze. Dobrze, że mam ceramika na cały etat 😉
.
#drobneprzyjemności #zastań #ceramika #pottery #blog #zycie #kurier
...

19 0

Oskarowa produkcja, serio. Żeby poczuć istotę tego filmu trzeba obejrzeć z dźwiękiem. To jest zamek. Wybudowaliśmy dom, a mamy zamek. I komórkę. Fajny, nie? Jeśli wynajmiecie sobie nasz dom na wakacje, to poślemy Wam link do aplikacji, gdzie po wielu żmudnych procedurach i kilkakrotnej próbie wymyślenia hasła satysfakcjonującego rzeczoną aplikację będziecie sobie mogli telefonem otwierać drzwi. Bziuuut! Światełko miga, wszytko się kręci i otwarte. Znaczy tu akurat zamknięte, bo właśnie jedziemy do domu. Ja mam swoją pracownię, a M. swoją elektronikę. Każdemu według potrzeb.

.
.
#zastań #drobneprzyjemności #glinianykajak #domnadmorzem #zamek #blog
...

24 12

#kubekwpodróży jest dziś kieliszkiem w DOMU. Post będzie wzniosły i egzaltowny, gdyż doniosłość tej chwili zapiera mi dech w piersiach! Jeszcze oczywiście nie wszystko zrobione, ale…
Wczoraj przyszła wycieczka zwiedzać zabudowania. I usłyszałam tyle dobrych słów, że pomyślałam, że może nas ta inwestycja jednak nie zrujnuje, bo skoro się podoba, to może się wynajmie i wszystko dobrze. I miło, że jednak nas sąsiedzi nie nienawidzą za zakłócanie spokoju budową przez cały rok, tylko przyjeżdżają na rowerze pomóc zdjąć kajaki z dachu i zapraszają na wino, to takie miłe! I tak samo jak my są zdumieni, że to tylko rok. Najdziwniejszy rok w moim życiu. Z oczywistych powodów zarazy, ale też nieoczywistych biwaków w lutym. Nie mogę napisać, że w całym życiu tyle razy nie byłam nad morzem co w tym roku, bo to oczywista nieprawda, ale w życiu nie wyjechałam tyle razy w jednym roku. Nigdy nie sądziłam, że można w rok zbudować dom od zielska na działce do ułożenia poduszek (że nie powiem: do ułożenia się) na kanapie. Nauczyłam się robić kafle, i umywalki, i stoły, i obsługiwać piekielną maszynę do cięcia pod kątem. I te nieszczęsne listwy. I opracowałam mistrzowski upgrade stolika nocnego z Ikea. Oraz zdobyłam Master Degree z kupowania holenderskich krzeseł.
Do listy sukcesów osobistych należy jeszcze dodać, że po tym wszystkim nie mam na sumieniu żadnego morderstwa, chociaż bagna za płotem wręcz wzywają do ukrywania zwłok. Tylko zwłoki w bagnie, jakkolwiek łatwo się chowają, jednak nie bardzo się rozkładają… (tak tylko mówię, jakby ktoś nie zrobił riserczu a robił plany)
Jest dobrze.
Miało być jeszcze lepiej, ale w tym tygodniu dwie kolejne ekipy nie zrobiły planu i szaf nadal nie ma (ale dzięki temu leżę na kanapie i cieszę się długim porankiem zamiast składania mebli) I oczywiście jeszcze milion rzeczy do zrobienia przychodzi mi do głowy, kiedy tak leżę, ale jest naprawdę bardzo dobrze…
.
.
#drobneprzyjemnosci #zastań #zastan #wolin #koprowo #domnadmorzem #miedzyjezioremamorzem #ceramika #lovemylife #mylifemylove #pottery #blog
...

34 3

Dzisiaj były prawie wakacje. Przyjechała Matka Chrzestna Glinianego Kajaka i uczciliśmy to, jak nie trudno zgadnąć kajakową wycieczką. Koncepcja była śmiała, miałyśmy przepłynąć jezioro tam i sam. Trzy baby, dwa kajaki. Oczywistym wyborem było posadzenie @fancy_duckling pojedynczo, a my dwie w drugim, gdyż jedna niedoświadczona przez życie wyprawami kajakowymi. Oczywiście postanowiłyśmy przenieść nad jezioro dwa kajaki na raz. Ja wylosowałam na ochotnika zaszczytne miejsce z porady obchodu z kajakiem w każdej ręce. Matka Chrzestna powiedziała, że mam napisać, że jezioro jest dużo bliżej niż się wydaje na zdjęciach z drona, ale powiedziała to dopiero, kiedy już bujałyśmy się na falach. Dopłnęłyśmy raz dwa do środka jeziora i zrobiłyśmy przerwę, było cudnie, wiatr nas bujał, bosko! Niestety te cudowne fale mają związek z wiatrem, który, jakkolwiek bardzo przyjemny w kontakcie osobistym, jednak za plecami robił nam złośliwe szykany. Po pierwsze sprawił, że nie było czuć słońca i oczywiście mimo filtra 50 spaliłam się na skwarek, a po drugie przez niego wracaliśmy trzy razy dłużej. Sępy już na nami zaczynały krążyć a elektryczne węże śmigały przed nami. Nie wykluczam możliwości, że to były węgorze i mewy, ale drugiej opcji również nie mogę wykluczyć. Wracaliśmy trzy razy dłużej. W sumie dwie godziny wiosłowania plus noszenie kajaków. I spalone plecy w bonusie. Wypoczęłam jak sto pięćdziesiąt. Potem zrobiliśmy garderobę, ja dokończyłam listwy,M. powieszał trochę lamp. Wykańczamy się. Jutro mają przyjść szafy i możemy wracać do domu. #drobneprzyjemnosci #zastań #glinianykajak #tonkanu #blog ...

45 1