Mam za swoje! W ramach przełamywania rutyny, żeby nie napisać "jaka ja głupia jestem" 😉 Ile godzin normalny człowiek chce pracować. Bo co innego, jeśli musi. No więc przyjmując optymistyczną opcję, że jestem normalna, dziś pracowałam od 9.30 do 2.30 Z przerwami na posiłki i kupowanie lodówki. Nie wiem co mi odwaliło. Nawet nie mogę zwalić winy na kawę. Nic nie brałam. Serio. Tylko jakiś nagły entuzjazm mnie naszedł i może to, że zaczęłam się edukować w kwestii porzucenia prokrastynacji. I zadziałało trochę tak, że jak wypisałam co odkładam, to natychmiast wszystko zrobiłam. I mnóstwo rzeczy, których nie odkładałam, tylko były planowo na dziś. Miałam dwa razy warsztaty, skończyłam wszystkie podgrzewacze i kilkanaście dzwoneczków na choinkę, zrobiłam kilka misek, chochli, i dwa trojaki na dipy do nachos (albo do warzyw, jak kto lubi) i pięć spodków do kubeczków, i wyszkliwilam wszystkie figi, kilka psów, komplet osmiu kubkow a pszczołami, wykonczylam poszkliwione jabłka i grzyby i ponawlekałam na sznurki, żeby były na choinkę, przebrałam pościel, zrobilam dwa prania i kilka posiłków i kupiłam lodówkę. I w efekcie, mam pełne regały schnących naczyń, włączony piec z ostrym wypałem (znaczy z poszkliwionymi) i jeszcze dwie półki luzem świeżo zrobionych, które muszę jutro powykańczać, ale już nie było miejsca, więc zostały na stole, a ponieważ piec się rozgrzewa, postanowiłam je nakryć folią, żeby za bardzo nie wyschły. Zamachnęłam się tą folią, żeby się pięknie w locie rozprostowała i... zrzuciłam jeden z kubków, Michał -Twoich. Na szczęście zrobiłam jeden zapasowy, i w razie czego pamiętam, że były z 378g gliny, więc mogę zrobić kolejne, a ten który spadł, rozpłaszczył się tak szczęśliwie, że gorobię łyżeczkę i będzie z niego pojemnik na sól, więc zen. Jest 3.33, idę spać?
.
#masterofdisaster #drobneprzyjemnosci #pracoholik #katastrofa #wheelthrown #glina #blog #ceramika #mikolow #Mikołów #pracowniaceramiczna #warsztatyceramiczne
...

54 5

Gotowe. 200°C różnicy.
Znaczy gotowe już od dawna, ale byłam z Tatą u lekarza. Źle się hyba zachowywaliśmy i w ogóle było bardzo śmiesznie. Siedząc w poczekalni odkryliśmy, że wszyscy chodzą dziwnie takie towarzystwo. Wiadomo, chorzy, starsi ludzie, ale osoby towarzyszące i personel medyczny? Mój Tata myśli, że to dlatego, że przed taką kilometrową publicznością w poczekalni wszyscy się bardziej starają i dlatego tak zawijają wykwintnie nogami. Tym bardziej, że wzdłuż poczekalni na ścianach wiszą tabliczki "Nie opierać się o ściany" i człowiek zaraz słyszy "Nie garbić się!"
W końcu przyszła nasza ulubiona Pani Doktor i powiedziała radośnie "zaraz będę wyświetlać numerki" W sumie to logiczne, wszyscy przyszliśmy rano, pobrali numerki z maszyny wydającej numerki i siedzimy w poczekalni, żeby zobaczyć jak nasz wyświetla się na tablicy. Ale żeby uruchomić wyświetlanie trzeba skończyć medycynę i zrobić specjalizację. Byle kto nie może. Przecież nikt chyba na spotkanie z lekarzem nie czeka. I zamknęli aptekę. Ale to chyba bez związku z opieraniem się o ściany i numerkami. E043 mieliśmy i wszystko dobrze.
.
.
#czerwony #red #zastawastołowa #naczynia #pottery #ceramika #glina #ulekarza #poczekalnia #idąświęta #drobneprzyjemnosci #blog #Mikołów
...

59 9

Nie będę ściemniać - wróciłam z urlopu i jestem tak wykończona, że normalnie ja pierniczę. Cały dzień się dziś obijałam. Poza warsztatami o 10.00, ale nie bądźmy drobiazgowi. Potem się obijałam, tym bardziej, że niemalże odpadły mi nogi. Obie. W stawach skokowych chciały odpaść, ale przykleiłam plastrem.
Że mam skłonność do autodestrukcji już dawno wiecie, prawda? Tym razem zgrabnie udało mi się ją, tą autodestrukcyjną skłonność połączyć z namiętnością do butów. Generalnie trochę nas poniosło z kupowaniem potomstwu prezentów, a wiecie jak to w tanich liniach. Nie ma zmiłowania. Znaczy spodziewaliśmy się, że nakupimy, dlatego wzięliśmy na powrót trzydziestokilowy bagaż, ale zupełnie przypadkiem w niedzielę na spacerze rzuciły się na mnie różne książki i jeszcze dwie pary butów. Bo jedne, dla Zu kupiliśmy wcześniej. I takim sposobem trzeba było, do pełnego bagażu dołożyć martensy na platformie. Kurde. Nawet przy małych stopach są duże. Więc włożyłam je na nogi, a moje stare do torby podręcznej. Właściwie to jeden do torby a drugi do walizki. Idiotka. Nie wymyśliłam, że jak się przebiegnie przez lotnisko, bo przecież zawsze się jest na ostatnią chwilę, w nowych, twardych butach, to będzie dramat. Był. A lewy but na zmianę został odprawiony w walizce. W związku z tym, przemaszerowałam przez lotnisko w rajstopkach. I nawet sie podarły!
Ale potem, do samolotu, w samolocie i do auta w Krakowie już musiałam iść w butach. Było strasznie. A dziś cały dzień mnie krokomierz nagabuje, że "idziemy!" ...A mnie nawet skarpetki, kurde, bolą... Nie wiem co będzie jutro.
Albo się ociepli... albo nie. .
.
#drogadodomu #blog #drobneprzyjemnosci #podrozemaleiduze #jamesherriot #ceramika #kubek #zielony
...

68 5

Wróciłam. Dobrze być w domu. 😘 .
.
#drobneprzyjemnosci #homesweethome #Mikołów #mikolow #blog
...

42 0

Mój kubek w podróży zawiera nowe przyjaźnie Zestaw trukusowych szkliw sprawdza się w każdej sytuacji 😉
.
.
#londonpub #london #towerhill #kubekceramiczny #kubekwpodróży #drobneprzyjemnosci #blog
...

50 3