Nie jest tajemnicą, że śpię do dziewiątej. Zwykle. Bo dziś nie. Dręczona niepokojem o los naszych szaf obudziłam się kwadrans po siódmej. Bez sensu. Wstałam, poszłam do łazienki i po powrocie chciałam pogłaskać trochę telefon, i, wyobraźcie sobie, dwa nieodebrane połączenia. Telefon oczywiście na głucho, bo przecież śpię. Najpierw odruchowo chciałam zignorować, bo co to za pomysł dzwonić w środku nocy, ale nerwowo jednak dodzwoniłam. Kurier. Czy jestem w Zastaniu, bo chce mi szafy przywieźć. Myślałam, że w czytaj uzgodniliśmy , że w czwartek. Zen
Na zdjęciu znaczki na drzwi. Z naddatkiem oczywiście. Już stygną. Zaczęłam robić rzeczy dla siebie i odkryłam, że to strasznie wciąga. Ciagle potrzebuję czegoś jeszcze. Dobrze, że mam ceramika na cały etat 😉
.
#drobneprzyjemności #zastań #ceramika #pottery #blog #zycie #kurier
...

19 0

No serio, dzisiaj chyba nie jest mój dzień na pracę. Wczoraj też nie był, bo było za ciepło. I przedwczoraj. Ale dziś, kiedy spadł deszcz, pełna otuchy wyruszyłam do pracowni. Mam dobre 30 metrów, więc niby żadna wielka podróż, ale jednak może się przytrafić przygoda. Mnie na przykład próbował powstrzymać krzak jaśminu. Wielki taki, ogromny i kwitnący. Zgiął się wpół i zagrodził mi drogę. Nie dość, że mam uczulenie na jaśmin, to jeszcze było w nim pełno wody. Ale ja się wody nie boję, przedarłam się przez zarośla, ale w pracowni był straszny zaduch. Na to byłam przygotowana, mam wentylator. Tylko nie wzięłam pod uwagę, że po kilku dniach samotności wszystko wyschnie na pył, w tym cały syf wszędzie i po włączeniu wentylatora będzie coś jakby burza piaskowa tylko z suchej gliny. Tu odkryłam, że jednak błoto jest ok, ale to tak na marginesie. Powodowana desperacji, bo na pewno nie żadnymi rozsądnymi przesłankami wzięłam się w tej duchocie za sprzątanie. Nie żeby do czysta, ale odkurzyłam dość starannie. Potem usiadłam do koła i kiedy skończyłam odpakowany wałek gliny, wywaliło prąd w całej wsi. Czy to nie znak? Fatum? Zabrałam co tam miałam gotowego i wróciłam do domu. Przez mokre chaszcze.
Między innymi kieliszki miałam gotowe. Trochę być może za małe, więc nie pójdą w świat, tylko sami będziemy z umiarem sączyć trunki. Jaka szkoda.
Skoro już wiem jak, spróbuję zrobić większe, ale przy pierwszej próbie bałam się, że będzie miał odchylenie od pionu i wygnie się w czasie wypału. Dalej się boję, że większy mógłby się wygiąć. Żyję w ciągłym strachu i niepewności. Ryzykować z większymi? Nie ryzykować? Poczytać książkę? Nie robić obiadu?
Tyle pytań. Chyba nie radzę sobie z upałem. I jeszcze w story nie zamiast mi napisałam 8 i nie da się poprawić. Nie żeby to był pierwszy błąd w mojej karierze, skąd, ale skoro już wiem, że tam jest, to mnie wkurza.
Jak żyć? 😉
.
.
#drobneprzyjemnosci #pottery #goblet #puchar #kubeknawino #kieliszki #blog #nielubieupalow #rozterki #Mikołów #mikolow
...

37 6

Jest mi raczej smutno. Miałam zupełnie inne plany na ten weekend, ale zostałam wezwana do stawienia się na północy, celem dokonania odbioru, bo nasza część rzekomo miała być gotowa. Czy zdziwicie się, jeśli powiem, że nie jest? Nie są gotowe schody, ani drzwi, ani sufity, ani łazienki, nawet jednej gotowej nie ma. Środek, kurde, budowy. Tylko ja się pytam po co ja tu? Ja mam do zrobienia kafelki do kuchni, zastawę, oraz być może, taki nieśmiały pomysł coś na sprzedaż, bo, jednak z czegoś muszę żyć. Muszę coś narysować, bo już mam zaplacone. Podobno, bo stan konta tego nie potwierdzam. Nie. Mój ukochany uznał, że to będzie fajny żart. Powiedzieć mi, że pilnie jedziemy na odbiór, a potem "niespodzianka! Jesteśmy w czarnej dupie!"
Oczywiście ma to swoje zalety, bo w tej sytuacji postanowiłam udać, że mnie tu nie ma i dzięki temu mam szansę wyspać się za wszystkie czasy. Dobrą stroną tej koncepcji jest to, że nikogo nie dotknie jad, którym jest przesycona większość słów, która mi przychodzi do głowy, w tym również Ukochanego. Słaby punkt jest taki, że ktoś mi wyniósł z przyczepy garnek do gotowania wody i nie ma jak zrobić herbaty. Znaczy da się na patelni, ale trudno się przelewa do kubka. Ale to z kolei... nie, postanowiłam więcej o wychodku nie pisać.
Przy okazji jakby ktoś potrzebował zielonych kafli, to u nas na śmietniku.
.
A jak u Was piąteczek?
.
Chciałam też powiedzieć, że zapraszam na stragan w wersji samoobsługowej, ale jest dużo ładnych rzeczy, sporo nowych, wiele się nada na Dzień Matki.
.
.
#drobneprzyjemnosci #blog #budowa #Zastań #Wolin
...

45 6

Nie jest dobrze, chociaż film temu przeczy, ale napisałam post i skasowałam go przypadkiem, przywiozłam dziecko z matury i zasnęłam kamieniem do wieczora, nic pożytecznego nie zrobiłam, nawet nie ugotowałam obiadu od... czwartku chyba. Wszystko źle. Tak naprawdę, to dobrze, wiem, nawet bardzo dobrze, ale w tej najbardziej zewnętrznej warstwie tyle się popieprzyło, że nie wiem co z tym zrobić... Może przez to szczepienie jestem taka słaba, miałam zrobić kubki, nie zrobiłam, ale wszystko mi z rąk leci, więc nie bardzo się nadaję do zajęć ceramicznych, muszę zrobić jeszcze jedną umywalkę, bo jedna uległa tajemniczej anihiliacji na budowie. Będzie Pani zadowolona. Kurde. Nie jest.
Na szczęście lato próbowało w sobotę przemknąć obok mnie i mu róg spódnicy przysypałam piaskiem, więc nie uciekło natychmiast. Słońce jeszcze świeci, nogi sobie przypiekłam, kilka drzew zdążyło zakwitnąć, jakaś nadzieja kiełkuje. Może to ten moment, kiedy powinnam odpuścić?
.
.
#kubekwpodrozy #kubekceramiczny #kochamswojaprace #ceramika #bałtyk #Zastań #Wolin #plaża #słońce #blog #mikolow #Mikołów #lato #oskaraniebedzie
...

28 0

Jaka ja jestem głupia, to się w głowie nie mieści. Kurde. Znowu nabroiłam. Normalnie aż wstyd mi się przyznać. W każdym razie wyglądam jak na załączonym obrazku. Tylko mam dłuższe włosy. I jaśniejsze. I jestem trochę starsza bardzo.
Miejmy to za sobą. Gotowałam jajka na twardo. I przy okazji wykańczałam naczynia w pracowni. I zapomniałam o jajkach. I jak sobie przypomniałam, to już były spalone. Tak, to możliwe. I chciałam je wynieść na dwór, bo strasznie śmierdziały i one nagle wybuchły. Nie muszę nadmieniać, że mi w pysk wybuchły. Za to nie trzeba myć sufitu. Tylko trochę. Młody stwierdził, że wyglądam jak z mangi, Zu że jak Zuko. Spoko. Znaczy nie bardzo, bo musiałam jeszcze raz jajka gotować oraz boli mnie ćwierć twarzy i nie mogę założyć okularów. Bez sensu. Ciekawe czy zostanę z taką ciemną ćwiartką.
Póki co jadę nad morze. Liczę na zimny wiatr.
Zen.
.
.
#drobneprzyjemnosci #zuko #blog#Mikołów #masterofdisaster
...

26 4